Chcesz więcej?

linkwithin

czwartek, 1 listopada 2012

Chlebek z dynią



Ostatnimi czasy dynia święci triumfy popularności. Halloween robi swoje i lansuje dynie jako potworne lampiony. Lampion owszem – można zrobić, stanowi on jednak efekt uboczny, gdyż przecież liczy się wnętrze o czym zresztą chyba przekonywać nie trzeba…  Chlebek jest  wspaniały, lekko wilgotny. Urzeka nietypową dla pieczywa żółtą barwą, a dzięki dodatkowi dyni zyskuje słodki posmak. Na pewno inny od chlebków dostępnych w sklepach, przede wszystkim dlatego, że w przeciwieństwie do nich przez kilka dni zachowuje świeżość. 

Serdecznie polecam upieczenie takiego chleba, zwłaszcza teraz póki jeszcze trwa dyniowy sezon. Chlebek upiekłam w foremce od podłużnego prodiża o wym. 42x15 cm. Przepis z moimi modyfikacjami pochodzi stąd.

Składniki:

  • 500 g oczyszczonego miąższu z dyni
  • 500 g mąki pszennej
  • 25 g drożdży
  • sól
  • pestki z dyni (u mnie słonecznik)


Miąższ dyni kroimy w drobną kostkę lub ścieramy na grubej tarce i wrzucamy do  garnka. Dodajemy ok ⅔ szklanki wody i gotujemy na wolnym ogniu do miękkości. Zlewamy wodę (ok 100 ml) i do ciepłej (nie gorącej) dodajemy drożdże  oraz odrobinę mąki. Miąższ miksujemy blenderem. Do mąki dodajemy zmiksowany miąższ, rozczyn i około łyżeczkę soli. Zagniatamy ciasto podsypując niewielką ilością mąki. Dobrze wyrobione ciasto powinno odstawać od ścianek miski. Formujemy wałek, który umieszczamy w posmarowanej tłuszczem i posypanej bułką tartą blaszce. Nakrywamy ciasto ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na około 1 godzinę. Gdy podrośnie delikatnie smarujemy powierzchnię wodą, nacinamy wedle upodobań i posypujemy pestkami. Formę z ciastem wstawiamy do nagrzanego do 180 stopni piekarnika na 35-40 minut. Po upieczeniu chlebek należy przestudzić na kratce przed pokrojeniem.
 

sobota, 22 września 2012

Tort czekoladowy z wiśniami



Niedawno poproszono mnie o zrobienie czekoladowego tortu z wiśniami dla pewnej sympatycznej Kasi :) bardzo się ucieszyłam,  ponieważ już od dawna chciałam taki tort upiec.  Czekoladowy krem i domowa konfitura z wiśni tworzą wspaniałą kompozycję tak w wyglądzie jak i w smaku. Przy pieczeniu biszkoptu pierwszy raz zastosowałam trik z rzucaniem formy na podłogę i szczerze nie spodziewałam się takiego efektu. Biszkopt nie opadł i doskonale się utrwalił, wyszedł idealny. Można go upiec dzień wcześniej, dla tortu to nawet lepiej. Tort ważył dokładnie 1,6 kg, upieczony w tortownicy ø 21 cm.




Składniki:

Biszkopt:

  • 5 jajek
  • szklanki cukru
  • 1 łyżeczka cukru waniliowego
  • 3 łyżki kakao
  • 6 łyżek mąki pszennej
  • 3 łyżki mąki ziemniaczanej
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia

Krem I

  • 400 ml śmietanki kremówki
  • 1 łyżka cukru waniliowego
  • 3 łyżeczki cukru
  • 2 łyżki żelatyny + 4 łyżki wody do namoczenia

Krem II

  • Jedno opakowanie kremu czekoladowego do tortów
  • 300 ml zimnego mleka
  • 100 g miękkiego masła

Poncz:

  • ½ szklanki słabej herbaty
  • ½ szklanki soku wiśniowego
  • ok 30 g wódki

oraz

  • 2 słoiki konfitury z całymi wiśniami ew. wiśnie w żelu


Rozgrzewamy piekarnik do 180 stopni. Tortownicę smarujemy tłuszczem i wysypujemy dokładnie mąką lub bułką tartą.
Mąkę pszenna, ziemniaczaną, kakao i proszek do pieczenia przesiewamy razem. Ubijamy jajka z cukrem i do ubitych dodajemy przesiane wcześniej produkty sypkie. Mieszamy dokładnie jednak niezbyt długo. Bardziej szczegółowy opis wykonania biszkoptu zamieściłam w tym poście. Ubitą masę przelewamy do tortownicy i od razu wstawiamy do piekarnika na około 35 minut. Sprawdzamy patyczkiem. Tutaj właśnie zastosowałam metodę „rzucanego biszkoptu”, z wysokości ok 50 cm upuściłam formę na podłogę i ponownie włożyłam do piekarnika na jakieś 4 minuty. Po upieczeniu wyjmujemy biszkopt i wykładamy go na ściereczkę aby wystygł.
Z ostudzonego biszkoptu ścinamy nieco wierzch aby go wyrównać. Odciętą część rozdrabniamy na okruszki – przydadzą się do obłożenia boków tortu. Biszkopt kroimy długim nożem na trzy równe krążki.

Przygotowujemy poncz z podanych składników. Dodatek alkoholu nie jest konieczny, jednak ma istotny i korzystny wpływ na smak całego tortu, szczególnie z wiśniami :)

Przygotowujemy krem I. Namaczamy żelatynę w garnuszku, śmietankę ubijamy razem z cukrami. Namoczoną żelatynę rozpuszczamy na małym ogniu nie dopuszczając do zagotowania. Do ubitej śmietanki dodajemy rozpuszczoną żelatynę i dokładnie miksujemy.
Na nasączony ponczem biszkoptowy krążek wykładamy połowę śmietany i warstwę konfitury. Przykrywamy biszkoptem i powtarzamy czynności. Kładziemy wierzchni krążek, nasączamy i odstawiamy do lodówki na kilka godzin, a najlepiej na całą noc.

Przygotowujemy krem II według przepisu na opakowaniu. Równomiernie rozprowadzamy krem na schłodzonym torcie. Boki tortu obkładamy przygotowanymi wcześniej okruszkami, ew. startą czekoladą. Za pomocą szprycy dekorujemy brzeg tortu i układamy nań dekorację z konfitury. Ponownie schładzamy przez kilka godzin.

Czytelnikom dziękuję za cierpliwość i życzę wypieków wielkich jak Himalaje:)

piątek, 21 września 2012

Żółty keczup



Nie dość, że keczup przez „cz” to do tego jeszcze żółty. Zazwyczaj na hasło „ketchup” wyobraźnia podsuwa nam soczystego czerwonego pomidora, a przecież nikt nie powiedział, że keczup musi być czerwony. Co więcej, nie jest to wcale keczup z pomidorów.
Stałam się ostatnio szczęśliwą posiadaczką ogromnej dyni i szczerze dość długo głowiłam się co by tu z nią zrobić tak, żebym nie musiała jeść tego sama… Keczup jest w domu potrzebny i musi być zawsze. Pomyślałam, że skoro można zrobić go z kabaczka, to dynia też się nada. I w sumie w ostatniej chwili podjęłam decyzję o nie dodawaniu doń koncentratu pomidorowego (jak to właśnie jest w przypadku keczupu z kabaczka). Niech sobie będzie żółty :) Przepis inspirowany tym, zmodyfikowany dla potrzeb dyni, na sześć słoiczków.


Składniki:

  • 2 kg miąższu z dyni
  • 3-4 duże cebule
  • sól
  • 1 ½ szklanki cukru
  • ¾ szklanki octu
  • 1 płaska łyżeczka słodkiej papryki
  • 1 spora szczypta pieprzu

Miąższ z dyni wstępnie rozdrabniamy ścierając na tarce o grubych oczkach, bądź kroimy w mała kostkę. Cebulę siekamy drobno i wraz z dynią umieszczamy w dużym garnku. Zasypujemy garścią soli i pozostawiamy na ok. 1,5 – 2 godziny. Po tym czasie zagotowujemy, zmniejszamy ogień i gotujemy do momentu, aż dynia zmięknie i będzie się rozpadać. Ja gotowałam początkowo przykryte, później już nie, aby odparować nadmiar wody.
Całość miksujemy blenderem, dodajemy cukier, pieprz, paprykę i na końcu ocet. Wielbiciele ostrych przypraw mogą użyć ostrej papryki, u mnie tym razem słodka, gdyż mój poprzedni domowy keczup smakuje jak piekło…
Ponownie zagotowujemy i wrzące wlewamy do czystych słoiczków, które zamykamy i odstawiamy do góry dnem do zupełnego ostygnięcia.

Zastanawiam się, z czego jeszcze mogłabym zrobić keczup… ;)

sobota, 25 sierpnia 2012

Sałatka ogórkowa z curry

Przepis pochodzi stąd. Tradycyjna ogórkowa sałatka słoikowa wzbogacona orientalnym bukietem smaku i aromatu. Mnie - jako, że lubię ciekawe połączenia - bardzo przypadła do gustu.


Składniki:

  • 3 kg ogórków
  • 5 dużych cebul  
  • ok. 1 ½ łyżki soli

Zalewa:
  • 3 szklanki wody
  • 1 szklanka octu 10%
  • 3 szklanki cukru
  • 3 łyżki curry
  • 1 łyżka mielonego pieprzu
  • 1 łyżka pieprzu w ziarenkach
  • 3 łyżki słodkiej papryki w proszku
  • 2 łyżeczki gorczycy
 Ogórki i cebulę myjemy i kroimy w talarki. (Ogórków nie obieramy). Zasypujemy solą, mieszamy i odstawiamy na godzinę.


Z podanych składników gotujemy zalewę. Do gotującej zalewy wrzucamy ogórki z cebulą oraz z sokiem, który puściły. Mieszamy i gotujemy około 5 minut.
Gotującą sałatkę umieszczamy w czystych i suchych słoikach, dobrze zakręcamy i odstawiamy do góry dnem co zupełnego ostygnięcia. Nie ma już konieczności pasteryzowania tej sałatki.
Smacznego :)

poniedziałek, 6 sierpnia 2012

Krokodylki

Coś dla amatorów "mocnych" wrażeń: pikantny rarytas dzielnie zastępujący swego kwaszonego kuzyna podczas towarzyskich spotkań przy szkle :)
 Z podanych składników otrzymujemy 5 słoików o poj. 500 ml.

Składniki:
  • 2 kg małych ogórków
  • 2 główki czosnku - całe ząbki
  • 1 papryka czerwona pokrojona w paski
  • kilka ziaren pieprzu, ziela angielskiego
  • 3-4 listki laurowe
  • 4 płaskie łyżki soli
  • 4 płaskie łyżki papryki ostrej mielonej
  • 6 łyżek oleju
  • 4 płaskie łyżki

zalewa:
  • 2 szklanki wody
  • 1,5 szklanki octu
  • 2 szklanki cukru

Ogórki kroimy na ćwiartki, zasypujemy 4 płaskimi łyżkami soli. Odstawiamy na 4 godziny.
Po 4 godzinach odlewamy sok i dodajemy pozostałe składniki: czosnek, paprykę świeżą i mieloną, rozgrzany na patelni olej oraz przyprawy. Dokładnie mieszamy.
Zagotowujemy zalewę i gorącą zalewamy nasze ogórki. Odstawiamy na 12 godzin. Po tym czasie ogórki wraz z resztą dodatków umieszczamy w słoikach wraz z zalewą.
Pasteryzujemy ok. 15 minut.

niedziela, 5 sierpnia 2012

Galeria słoików

Oto efekt ostatnich kilku dni spędzonych w większości czasu w kuchni. 
Szumnie nazwana "galeria" nie jest imponująco wielka, chociaż w zasadzie zdjęcie przedstawia tylko część przygotowanych przeze mnie przetworów... a są nimi:
  • sok z wiśni
  • pikantne ogórki krokodylki
  • dżem wiśniowy
  • niezwykły dżem z papierówek
  • oraz ogórkowa sałatka z curry
 Przepisy pojawią się jutro kiedy uporam się z pozostałymi słoiczkami. Proszę o chwilę cierpliwości i zachęcam do odwiedzin.

środa, 1 sierpnia 2012

Gradient


Ostatnie jagodowe podrygi. Niekłopotliwy sernik, który smakuje tak jak wygląda: jagodowo :) Zrobiłam go w małej tortownicy ø16 cm, proporcje oczywiście można zwiększyć… a wkrótce zamiast jagód wykorzystać maliny. Do wykonania deseru najlepiej użyć malaksera.


Składniki:
  • 500 g chudego twarogu
  • ⅓ - ½ szklanki cukru, w zależności od upodobań
  • 3 łyżki jogurtu naturalnego
  • 50 g miękkiej margaryny
  • kilka kropli olejku waniliowego
  • ¾ szklanki dokładnie umytych jagód
  • 3 łyżki żelatyny + 9 łyżek wody do namoczenia
  • okrągłe biszkopty do wyłożenia tortownicy
  • mleko do nasączenia biszkoptów
  • 1 opakowanie fioletowej galaretki
Żelatynę namaczamy w rondelku. Dno tortownicy wykładamy nasączonymi mlekiem biszkoptami.
W malakserze umieszczamy twaróg, cukier i jogurt. Ucieramy wpierw pulsacyjnie, potem ciągle na jednolitą masę. Dodajemy miękką margarynę i olejek waniliowy i znów ucieramy. Jeśli masa jest za gęsta można dodać więcej jogurtu.

Rozpuszczamy namoczoną żelatynę na małym ogniu i wlewamy do masy serowej ciągle miksując.
Połowę masy serowej wylewamy do formy, do reszty dodajemy jagody i miksujemy chwilkę dla rozdrobnienia. Delikatnie przelewamy jagodową masę na uprzednio wylaną białą warstwę. Wygładzamy powierzchnię łyżką i wstawiamy do lodówki.

Przyrządzamy galaretkę rozpuszczając ją w 1 ½ szklanki wrzątku. Kiedy zupełnie ostygnie – ostrożnie wylewamy na sernik i ponownie schładzamy najlepiej przez 3 – 4 godziny. Smacznego :)
Jagody 2012

poniedziałek, 23 lipca 2012

Bananowe muffiny z KitKatem


Kilkoro z Wiernych Czytelników zwróciło mi uwagę, że zaniedbuje bloga. Bardzo przepraszam i już się poprawiam :) Oto właśnie wpis dedykowany niecierpliwym :)

Dojrzałe banany maja taki cudowny intensywny zapach i aromat... Jednak ich łaciaty wygląd raczej nie zachęca, zatem nie pozostaje nic innego jak tylko coś z tego upiec. Wybór padł na szybkie i dziecinnie proste w wykonaniu muffinki. Dobre, delikatne, wilgotne i niezbyt słodkie ciastko, jeszcze ciepłe znika w towarzystwie szklanki mleka. Następnym razem wzbogacę przepis jeszcze o szczyptę cynamonu, może być ciekawie :)

Składniki na 12 sztuk:
  • 230 g mąki pszennej
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • ½ łyżeczki sody
  • 7 łyżek cukru
  • 2 jajka
  • ⅓ szklanki oleju
  • 1 kopiasta łyżka jogurtu
  • 2 duże dojrzałe banany
  • 1 batonik KitKat


Banany dokładnie rozgniatamy widelcem. W jednej misce mieszamy dokładnie składniki mokre (jajka, olej i jogurt). W drugiej – składniki suche. Łączymy wszystkie składniki, dodajemy rozgniecione banany i mieszamy łyżką (nie musi być bardzo dokładnie, wystarczy żeby nie było grudek mąki). Masę rozkładamy równymi porcjami do formy na muffiny wyłożonej papilotkami. Batonik kroimy na 12 części i do każdej babki wciskamy po kawałku.
Pieczemy około 20 minut w piekarniku rozgrzanym do 200oC

Wpis dodaję do akcji:

środa, 20 czerwca 2012

Jagodowy sernik na zimno z białą czekoladą

Wymarzyłam sobie go już kilka tygodni temu. Czekałam tylko, aż pojawią się jagody.
Fuzja smaków… Delikatny serek i kwaskowate jagódki przełamane słodyczą białej czekolady.  Polewa z białej czekolady wg. własnego pomysłu. Jest rewelacyjna, nie rozpływa się i jest elastyczna dzięki czemu łatwo się kroi. Pierwszy raz zrobiłam taką polewę i jestem przekonana, że sprawdziła by się również do innych, bardziej suchych ciast. Tortownica ø 21 cm.

Składniki:

Na spód:
  • ½ paczki okrągłych biszkoptów
  • Słaba herbata z cukrem

Na masę serkową:
  • 3 serki homogenizowane waniliowe (po 175 g)
  • 2 łyżki żelatyny + ½ szklanki wrzątku
  • 1 ½ szklanki jagód
  • ew. cukier puder

Na polewę:
  • 1 ½ tabliczki białej czekolady
  • 2 łyżki margaryny
  • Mleko (kilka łyżek zależnie od potrzeb)
  • ½ łyżeczki żelatyny

Tortownicę wykładamy folią. Biszkopty nasączamy ostudzoną herbatą (krótko, zanurzamy na chwilkę) i układamy na dnie tortownicy.

Serki przekładamy do miski. W osobnej misce zalewamy wrzątkiem żelatynę i mieszamy do rozpuszczenia (najlepiej mikserem). Rozpuszczoną żelatynę wlewamy do miski z serkiem i dokładnie miksujemy. Wsypujemy jagody,  mieszamy. Można dosypać nieco cukru pudru jeśli masa jest kwaśna. Wylewamy zawartość miski do tortownicy i wstawiamy do lodówki na co najmniej godzinę.

W kąpieli wodnej rozpuszczamy margarynę, dodajemy żelatynę i połamaną czekoladę i także rozpuszczamy ciągle mieszając. Jeżeli czekolada będzie się zbrylać, dodajemy kilka łyżek zimnego mleka – wówczas ponownie zrobi się płynna. Rozpuszczoną czekoladę przestudzamy kilka minut, ale tak, żeby nie zgęstniała. Ostrożnie wylewamy czekoladę na schłodzony sernik i ponownie wstawiamy do lodówki na kilka godzin. Serniczek najlepiej kroić wilgotnym nożem. Smacznego :)

Wpis dodaję do akcji:
oraz:

niedziela, 17 czerwca 2012

Już są... :)

Oto efekt wczorajszej wyprawy do lasu. Właśnie pojawiły się jagódki, co mnie bardzo cieszy. Z drugiej strony jeszcze nigdy nie zbierałam jagód w czerwcu, więc satysfakcja podwójna :)

Było co prawda jeszcze sporo zielonych, ale za sprawą nadchodzących ciepłych dni powinno się to wkrótce zmienić, zatem za kilka dni wielkie jagodobranie :)

piątek, 15 czerwca 2012

Prosty sernik na zimno


 Szczęśliwie piłkarskie mistrzostwa odbywają się w samym środku truskawkowego sezonu. Szczęśliwie, bo kibicują nie tylko duzi i mali wielbiciele piłki nożnej, ale także garnki i miski wraz z powstającymi weń pysznościami. Oto mój deser kibica: prosty, szybki i co ważne – niskokaloryczny sernik na zimno wspaniale wypełniający przerwę w meczu :) Tortownica ø 21 cm.


Składniki:
  • 1 czerwona galaretka
  • ok. 550 – 600 g serka homogenizowanego waniliowego
  • ok. 300 – 400 g truskawek (+ew. cukier jeśli są kwaśne)
  • 2 łyżki żelatyny
  • ⅓ szklanki wrzątku
  • 1 paczka herbatników (10 szt.)

Przyrządzamy galaretkę zgodnie z przepisem na opakowaniu. Zostawiamy do ostygnięcia.

Tortownicę wykładamy herbatnikami.

Część truskawek kroimy na pół – zostawiamy do dekoracji wierzchu.  Pozostałe truskawki kroimy w kostkę i dosładzamy w razie potrzeby.

Żelatynę zalewamy wrzątkiem i dokładnie mieszamy aby się rozpuściła. Najlepiej robić to mikserem. Rozpuszczoną żelatynę wlewamy powoli do miski z serkiem i miksujemy na jednolitą masę.

Około ⅓ serkowej masy wylewamy do tortownicy, rozsmarowujemy i wykładamy pokrojone w kostkę truskawki. Wylewamy resztę serka i wyrównujemy powierzchnię, na której układamy pozostawione połówki truskawek. Wstawiamy do lodówki.

Kiedy galaretka zupełnie ostygnie, zalewamy nią delikatnie nasz sernik i ponownie schładzamy w lodówce ok 1,5 – 2 godziny.
 Miłego kibicowania :)

Mój biało - czerwony wyrób dołączam do akcji:

wtorek, 12 czerwca 2012

Bananowa owsianka

Długo nie robiłam owsianki. Jakoś nie mogłam się przemóc... Nie wiem skąd mi się to wzięło, jako dziecko nigdy nie narzekałam na zupę mleczną. Ostatnio moja mama pochwaliła mi się, że zaczęła robić sobie owsiankę na śniadanie. Słuchając jej opowieści nabrałam apetytu, a jednocześnie zastanawiałam się, czemu właściwie tak dawno tego nie jadłam. Czemu - dalej nie wiem, ale owsiankę zaczynam robić częściej :) Zapraszam na owsiankę bananową
Składniki:
  • 1½ szklanki mleka
  • garść płatków owsianych
  • łyżka otrąb owsianych
  • ½ słodkiego banana

Mleko wlewamy do rondelka, zagotowujemy. Kiedy będzie gorące wsypujemy płatki i otręby oraz dodajemy pognieciony widelcem lub starty na tarce banan. Dokładnie mieszamy. Doprowadzamy do wrzenia i wyłączamy. Odstawiamy na około 10 minut żeby płatki napęczniały. Przelewamy do miski i mniam :)

sobota, 9 czerwca 2012

Sałatka Cezar


Ocieplenie niesie za sobą apetyt na sałatki… :)

 
Składniki:
  • 200 g piersi z kurczaka (pojedyncza pierś)
  • przyprawa do kurczaka
  • ½ główki sałaty lodowej
  • 3 łyżki tartego sera żółtego

Sos czosnkowy:
  • 4 łyżki jogurtu greckiego
  • łyżeczka soku z cytryny
  • ½ ząbka czosnku
  • sól, pieprz, oregano
  • ½ łyżeczki cukru

Grzanki:
  • ½ czerstwej bułki
  • sól czosnkowa
  • oregano

Pierś z kurczaka kroimy w paseczki, obtaczamy w przyprawie do kurczaka i podsmażamy na rozgrzanej patelni.
Jogurt dokładnie mieszamy ze startym czosnkiem, sokiem z cytryny, szczyptą soli, pieprzu i oregano oraz cukrem.
Czerstwą bułkę kroimy w drobną kostkę, obsypujemy solą czosnkową i oregano. Podpiekamy chwilkę w piekarniku lub na suchej patelni do uzyskania chrupkich grzanek.
W misce umieszczamy pokrojoną sałatę i starty ser. Zalewamy sosem czosnkowym, wykładamy podsmażone kawałki kurczaka i posypujemy grzankami.
 Smacznego :)

czwartek, 7 czerwca 2012

Napoleonka

 Powodem rzadkiego robienia Napoleonek była u mnie obawa, że krem się rozpłynie i nawet nie zdołam pokroić tego ciasta. Kilka razy tak było i to zniechęciło mnie do jego pieczenia... Do niedawna. Przeglądałam ostatnio książkę kucharską i wypadła z niej karteczka z przepisem na krem, który dostałam już kilka lat temu od przyjaciółki. Szczerze - zapominałam o nim. Krem jest rewelacyjny, o delikatnym waniliowym smaku, niezbyt tłusty i co jest także niewątpliwą zaletą - nie warzy się.


Przepis na blachę 24x28 cm, 12 - 16 porcji

Składniki na ciasto:
260 g mąki (1 1/2 szklanki)
250 g margaryny (1 kostka)
1/2 łyżeczki soli
niepełna łyżeczka octu
1/2 szklanki wody

Składniki na krem:
4 szklanki mleka
1 szklanka cukru
1 szklanka mąki pszennej
1 łyżka mąki ziemniaczanej
3 jajka
1 kostka miękkiej margaryny
1 cukier waniliowy

opcjonalnie kieliszek CIEPŁEJ wódki

Przygotowujemy ciasto:
Przygotowanie jest niemal identyczne jak przy croisantach. Z margaryny i około 1/4 mąki wyrabiamy ciasto maślane, które formujemy w kwadratowy placek i schładzamy w lodówce około 20 minut. Do pozostałej mąki dodajemy resztę składników, wyrabiamy ciasto i także schładzamy przez 15 minut.

Schłodzone ciasto rozwałkowujemy, kładziemy na środku maślany kwadrat, sklejamy rogi w kopertę i wałkujemy na obficie posypanym mąką blacie. Składamy na trzy i znów wałkujemy, powtarzamy to trzykrotnie.

Ciasto dzielimy na dwie równe części, z których każdą rozwałkowujemy w wysmarowanej margaryną i wysypanej bułką tarta blasze. Powierzchnię nakłuwamy widelcem i pieczemy w temperaturze 200 stopni na złoty kolor (około 15 minut).

Przygotowujemy krem:
Do garnka wsypujemy cukier i wlewamy 3 szklanki mleka. Zagotowujemy. Mąkę, mąkę ziemniaczaną, cukier waniliowy i jajka miksujemy na jednolitą masę. Do gotującego się mleka wlewamy tę masę mieszając cały czas (można mikserem), aż budyń zgęstnieje. Zdejmujemy z ognia i zostawiamy do całkowitego ostygnięcia.

Miękką margarynę ucieramy dokładnie mikserem na puszystą masę. Dodajemy po łyżce ostudzony budyń, ciągle miksując do wyczerpania całego budyniu. Na koniec można dodać kieliszek ciepłej wódki (jak będzie zimna, to krem się zwarzy).

Na dno blaszki układamy jeden placek, wykładamy cały krem, wygładzamy powierzchnię i przykrywamy drugim plackiem. Delikatnie dociskamy dłońmi i wstawiamy do lodówki. Napoleonkę najlepiej kroić kiedy krem jest dobrze schłodzony i związany z ciastem tj. dopiero na drugi a nawet trzeci dzień. Pokrojone porcje ciasta posypujemy cukrem pudrem. Smacznego :)

poniedziałek, 4 czerwca 2012

Szyszki z płatków kukurydzianych

Smutne płatki leżały sobie od dłuższego czasu i nikt ich nie jadł. W moim domu płatki nie małą łatwo, bo nikt w zasadzie tego nie lubi, a ja nie lubię jak mi coś zalega w kuchni. I wymyśliłam takie oto szyszki, jeżyki czy co tam jeszcze. Najważniejsze, że teraz stały się towarem pożądanym :) Przepis spontaniczny, "z głowy", na ok 35 niedużych kulek.

Składniki:

  • 200 g płatków kukurydzianych
  • 1 szklanka cukru
  • 1/2 szklanki mleka
  • 80 g margaryny
  • 2 łyżki kakao
  • 1,5 szklanki mleka w proszku

Płatki wsypujemy do sporej miski aby wygodnie było je później wymieszać.

W garnku umieszczamy cukier, mleko, margarynę i kakao. Doprowadzamy do wrzenia, zmniejszamy płomień i podgrzewamy jeszcze około 10 minut często mieszając. Do garnka dodajemy mleko w proszku i energicznie mieszamy aby pozbyć się grudek.

Zawartość garnka przelewamy do miski z płatkami. Mieszamy dokładnie. Zwilżonymi dłońmi, lub jeśli ktoś woli - za pomocą dwóch łyżek formujemy dość ścisło kuleczki, które układamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia lub silikonem. Blachę wstawiamy na około 30 - 40 minut do lodówki i gotowe :)

Szyszki najlepiej przechowywać w lodówce aby nie straciły formy.

niedziela, 3 czerwca 2012

Fasolka po bretońsku

Łatwe. Najtrudniejsze w fasolce jest pamiętać, aby ją namoczyć dzień wcześniej. A najsmaczniejsza jest następnego dnia...

Składniki:
  • ok 400 g fasoli Piękny Jaś
  • 200 g kiełbasy
  • 300 g boczku wędzonego
  • 1 duża cebula lub 2 mniejsze
  • 2-3 łyżki koncentratu pomidorowego
  • 1 łyżeczka ostrej musztardy
  • 1 łyżka majeranku
  • sól, pieprz
  • papryka słodka w proszku

Fasolę wsypujemy do garnka (3l) i zalewamy wodą do wysokości 3x większej niż wysokość warstwy fasoli :) Zostawiamy na noc.

Garnek z fasolą wstawiamy na gaz i gotujemy do momentu aż fasola będzie miękka, ale nie rozpadająca się. (U mnie trwało to ok 2,5 godziny).

W międzyczasie cebulę, kiełbasę i boczek kroimy w kosteczkę. Na patelni podsmażamy cebulę, dodajemy doń boczek i kiełbasę i razem podsmażamy ok. 10 minut pod przykryciem, mieszając co jakiś czas.

Do ugotowanej fasoli przekładamy zawartość patelni, wsypujemy pół łyżeczki soli, dodajemy koncentrat, musztardę, paprykę, pieprz i jeśli trzeba - jeszcze sól do smaku. Podgrzewamy na wolnym ogniu ok 20 - 30 minut.



Można wcinać od razu, warto jednak zostawić trochę na drugi dzień. Smaki połączą się, a sos nieco zgęstnieje - wówczas jest najlepsza :)

fb