Chcesz więcej?

linkwithin

czwartek, 7 czerwca 2012

Napoleonka

 Powodem rzadkiego robienia Napoleonek była u mnie obawa, że krem się rozpłynie i nawet nie zdołam pokroić tego ciasta. Kilka razy tak było i to zniechęciło mnie do jego pieczenia... Do niedawna. Przeglądałam ostatnio książkę kucharską i wypadła z niej karteczka z przepisem na krem, który dostałam już kilka lat temu od przyjaciółki. Szczerze - zapominałam o nim. Krem jest rewelacyjny, o delikatnym waniliowym smaku, niezbyt tłusty i co jest także niewątpliwą zaletą - nie warzy się.


Przepis na blachę 24x28 cm, 12 - 16 porcji

Składniki na ciasto:
260 g mąki (1 1/2 szklanki)
250 g margaryny (1 kostka)
1/2 łyżeczki soli
niepełna łyżeczka octu
1/2 szklanki wody

Składniki na krem:
4 szklanki mleka
1 szklanka cukru
1 szklanka mąki pszennej
1 łyżka mąki ziemniaczanej
3 jajka
1 kostka miękkiej margaryny
1 cukier waniliowy

opcjonalnie kieliszek CIEPŁEJ wódki

Przygotowujemy ciasto:
Przygotowanie jest niemal identyczne jak przy croisantach. Z margaryny i około 1/4 mąki wyrabiamy ciasto maślane, które formujemy w kwadratowy placek i schładzamy w lodówce około 20 minut. Do pozostałej mąki dodajemy resztę składników, wyrabiamy ciasto i także schładzamy przez 15 minut.

Schłodzone ciasto rozwałkowujemy, kładziemy na środku maślany kwadrat, sklejamy rogi w kopertę i wałkujemy na obficie posypanym mąką blacie. Składamy na trzy i znów wałkujemy, powtarzamy to trzykrotnie.

Ciasto dzielimy na dwie równe części, z których każdą rozwałkowujemy w wysmarowanej margaryną i wysypanej bułką tarta blasze. Powierzchnię nakłuwamy widelcem i pieczemy w temperaturze 200 stopni na złoty kolor (około 15 minut).

Przygotowujemy krem:
Do garnka wsypujemy cukier i wlewamy 3 szklanki mleka. Zagotowujemy. Mąkę, mąkę ziemniaczaną, cukier waniliowy i jajka miksujemy na jednolitą masę. Do gotującego się mleka wlewamy tę masę mieszając cały czas (można mikserem), aż budyń zgęstnieje. Zdejmujemy z ognia i zostawiamy do całkowitego ostygnięcia.

Miękką margarynę ucieramy dokładnie mikserem na puszystą masę. Dodajemy po łyżce ostudzony budyń, ciągle miksując do wyczerpania całego budyniu. Na koniec można dodać kieliszek ciepłej wódki (jak będzie zimna, to krem się zwarzy).

Na dno blaszki układamy jeden placek, wykładamy cały krem, wygładzamy powierzchnię i przykrywamy drugim plackiem. Delikatnie dociskamy dłońmi i wstawiamy do lodówki. Napoleonkę najlepiej kroić kiedy krem jest dobrze schłodzony i związany z ciastem tj. dopiero na drugi a nawet trzeci dzień. Pokrojone porcje ciasta posypujemy cukrem pudrem. Smacznego :)

12 komentarzy:

  1. Wygląda pięknie, delikanie, cudnie! Pycha!

    OdpowiedzUsuń
  2. ... dobrze, że w ogóle zdążyłam zrobić zdjęcie :]

    OdpowiedzUsuń
  3. baaardzo lubie - szkoda tylko,ze jest tak kaloryczna bo moglabym ją jesc codziennie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. wieki nie jadłam napoleonki.
    cudownie Ci wyszła. pięknie wygląda;]

    OdpowiedzUsuń
  5. piękne smakołyki jak z profesjonalnej cukierni ;)) Pozdrowionka :))

    OdpowiedzUsuń

fb